mapa serwisu | kanały RSS               
            Witamy na
            Ziemi Świętego Krzyża
o gminie
turystyka
historia
galeria
dymarki
kontakt
księga gości
strona główna
Archiwum aktualności
Wybierz miesiąc:
szukaj
Czy wiesz że?

30 lat temu- w 1979 r. przy ulicy Szkolnej w Nowej...

40 lat temu - 21 stycznia 1979 r. założono Koło...

50 lat temu- na początku 1959 r. oddano do użytku przekaźnikową...

50 lat temu 1959 r. Św. Krzyż odwiedziło 47 tys....

35 lat temu w 1974 roku gmina Nowa Słupia liczyła...

80 lat temu- w 1929 r. utworzono agencję pocztową....

420 lat temu w 1589 r. Nowa Słupia liczyła 65...

50 lat temu dokładnie 23 lutego1959 roku...

120 lat temu- w 1889 r. w wiezieniu na Św. Krzyżu przebywało 450...

70 lat temu- 10 września 1939 r. około godziny 10...

więcej »
Dymarki Świętokrzyskie
Kamerka - Święty Krzyż


Nakrętki dla Tobiasza
wprowadzono: 2010-02-18

          Cała gmina Nowa Słupia zbiera nakrętki po plastikowych butelkach, by pomóc w zakupie pompy insulinowej z pomiarem cukru dla 2-letniego Tobiaszka z Jeleniowa. Do akcji włączył się wójt Wiesław Gałka, który mówił o niej podczas ostatniej sesji Rady Gminy, sołtys Halina Misiurska. 

- Jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym z panią Iwoną Lichosik, matką Tobiasza – mówi sołtys Jeleniowa Halina Misiurska. - Jeśli zachodzi potrzeba, to wójt wysyła samochód służbowy z pracownikiem do Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach, by przywieź stamtąd większą ilość nakrętek do Jeleniowa. Dowozimy też je z pobliskich okolic, ze szkoły w Nowej Słupi, Rudkach, Łagowa. Nakrętki przynoszą mieszkańcy w reklamówkach.  Punkty skupu są w sklepach pana Dutkiewicza, w restauracja U Jana w Rudkach, hotelu pana Skrabacza.

Po dwakroć szczytny cel

Wszystko zaczęło się od tego, że rodzina Iwony Lichosik zbierała w któreś wakacje nakrętki, by kupić wózek inwalidzki czy przyśpieszyć operację dziecku z Ostrowca. Gdy przed rokiem zachorował Tobiaszek, powstał pomysł, by zbierać nakrętki na pompę.  – Gdzie na pompę, czy zdajesz sobie z tego sprawę? – mówiła pani Iwona do męża.

Po dłuższym przemyśleniu rodzina oswoiła się z pomysłem. Siostra pani Iwony podała  numery telefonu do firmy „Ekopoldek” w Myślenicach pod Krakowem, która rozkrusza nakrętki i używa do innych wyrobów. Płaci złotówkę za kilogram.

Drukarnia w Sandomierzu bezpłatnie wykonała 300 ulotek o zbiórce nakrętek. Ukazał się artykuł w regionalnej prasie. Akcja rozniosła się w całym regionie, a nawet kraju. Teraz nakrętki przysyłane są nawet z Wrocławia, Krakowa, Rzeszowa, Radomia, Torunia. Jedna pani przysłała nawet prezent dla Tobiaszka znad morza. W środku znajdowała się paczuszka z nakrętkami, które sama uzbierała.

Dotychczas udało się zebrać 1335 kg nakrętek. Tyle zostało już zawiezione do Myślenic. Następna partia czeka do wywozu w garażu pani Iwony. Nie znaleziono dotychczas nikogo, kto zechciałby je przewieźć w ramach darowizny. Porozumiała się więc z „Ekopoldkiem”, że firma zabierze nakrętki, gdy będzie mieć transport do regionu świętokrzyskiego. – Cała akcja to szczytny cel – podkreśla mama Tobiaszka. – Z jednej strony ludzie zbierając odpady dbają o środowisko, z drugiej strony pomagają dziecku. Ja nie biorę pieniędzy za nakrętki. Są przelewane na konto Fundacji Dorośli Dzieciom w Starachowicach.         

            Chcieliśmy pokazać, że się nie wstydzimy

Tobiaszek zachorował na cukrzycę przed rokiem. Ma duże wzrosty i spadki cukru w organizmie, trudno je ustabilizować. Wyrównanie nierównego poziomu cukru może zagwarantować mu pompa insulinowa z pomiarem cukru, która teraz kosztuje około 14,3 tys. zł. Jest nowoczesna, pokazuje informację o niskim i wysokim poziomie cukru. - Gdy wystąpi minimum cukru, to pompa automatycznie odcina dopływ insuliny – wyjaśnia pani Iwona. - Gdy nie będę mogła mu pomóc, wyświetli się komunikat, że jest chory na cukrzycę i potrzebne jest wezwanie pogotowia.  

Do tej pory udało się już zebrać 8 tys. zł. Sporo pieniędzy na konto fundacji wpłacili ludzie dobrego serca. Dołożyli rodzice pani Iwony. – Gdy ukazał się artykuł w prasie, mama płakała – opowiada mama Tobiaszka. - Były też telefony. Jak to? To nie można wziąć kredytu, a nie wyciągać ręce po pomoc? Ludzie nas obrażali. A ja nie mogę wziąć kredytu i spłacać go po kilkaset złotych miesięcznie. Pracuje tylko mąż, pieniądze potrzebne są nam na co dzień. Sporo kosztuje utrzymanie Tobiasza, zakup wszystkich leków, maści. Chcieliśmy pokazać ludziom, że się nie wstydzimy. Nie prosimy o pieniądze, tylko o nakrętki.

Niedawno w Sandomierzu za zebrane baterie kupiono wózek inwalidzki dla dziecka. Baterie i tak nie są używane, ludzie wyrzucają je do kosza. - Myślę, że rodzice chorych dzieci coraz częściej będą inicjować podobne akcje – mówi mama Tobiaszka. – Teraz to są początki, ludzie jeszcze nie są przekonani.

Ta akcja będzie ciągle trwać

Iwona Lichosik zdaje sobie sprawę, że wiele osób potrzebuje pomocy. Niektórzy jednak wstydzą się inicjować podobne zbiórki. Nie chcą, by mówiono o nich. - Wstyd to jest coś kraść, a nie uczciwie zbierać pieniądze – podkreśla sołtys Halina Misiurska, która razem z mamą Tobiaszka chce pomagać innym. – Już teraz szukamy następnego dziecka, którego moglibyśmy wspierać. Ta akcja będzie ciągle trwać. Zatacza coraz szersze kręgi. Szkoły nie chcą jej kończyć. Dzwonią i obiecują pomoc dla innych potrzebujących dzieci.

0........00000tobiaszek.jpg
Wszyscy cieszą się, że akcja zbierania nakrętek zatacza coraz szersze kręgi, od lewej sołtys Jeleniowa Halina Misiurska i Iwona Lichosik  z 2-letnim Tobiaszkiem





   |    Do góry    |    Strona główna    |



  
O gminie| Turystyka | Historia | Galeria | Dymarki | Kontakt | Ks. gości
Galeria zdjęć
Wirtualna mapa
wirtualna mapa